Fanklub rodziny Mrocznego Jagodziarza

Dlaczego Jagodziarz? Bo tak! Jak co wieczór Mroczny Jagodziarz nie wiedział co ze sobą zrobić. Naostrzył już swoją kosę, która mu służyła do zbierania jagód i zaczął się zastanawiać do czego zmierza ten świat.

Z jagód się już, w dzisiejszych czasach, nikt nie utrzyma... Wiadomo... Parki Narodowe, Rezerwaty Przyrody... Należy pójść za głosem rozsądku i zająć się czymś konstruktywnym. Mroczny Jagodziarz podrapał się w szczecinę na policzku. "Najważniejszy w naszych czasach jest wizerunek" pomyślał i założył stary habit, który z dziada-pradziada był w jego rodzinie. Był gotowy na spotkanie z nieznanym. Kimkolwiek on był. Nieznany oczywiście, bo Jagodziarz wiedział kim był. Nie wiedział kim ma zamiar zostać, ale pracował nad tym od jakiegoś czasu.

Mroczny Jagodziarz, po długiej walce z myślami, doszedł do wniosku, że czas ruszyć w świat. Czas przyjąć jakąś pozytywną rolę społeczną, która zapeni mu miejsce w świadomości ludzi. Nie czuł się zbyt dobrze wiedząc, że matki straszą nim swoje dzieci, że drwale na jego widok porzucają narzędzia i uciekają w popłochu. Tak dalej być nie musi. Zacznie pomagać ludziom.

Mroczny Jagodziarz nie wiedział jednak, że rola społeczna jaką przyszło mu grać nie jest ani pozytywna ani negatywna. Jagodziarz dawał ludziom lęk, bez którego nie mogli by dbać o siebie. Dawał im chwilę zastanowienia przed krokiem, od którego nie będzie powrotu. Był uosobieniem zimnego ważenia decyzji. Przeciwieństwem szaleństwa. Nic tego nie mogło zmienić, gdyż taka mu przyszło grać rolę. To, że w od pewnego czasu nie czuje się z tym najlepiej minie, MJ (jak na niego czasem mówiło rodzeństwo) będzie znów sobą.

Rodzina Mrocznego Jagodziarza była liczna. Co prawda początków jego rodu nikt nie jest w stanie sobie przypomnieć, jednak rodzeństwo Mrocznego Jagodziarza nie zastanawiało się zasadniczo nad tymi początkami.

Mleczarz Umysłów - młodszy brat MJ - był zawsze strasznie głodny. W poszukiwaniu pożywienia kręcił się nerwowo wokół ludzkich gospodarstw. Zwłaszcza rano, gdy trudno było dostrzec jego niską postać w cieniu zabudowań, pojawiał się cicho w poszukiwaniu myśli. Żywił się nimi, gdy ludzie, jeszcze do końca nierozespani, nie byli nawet świadomi jego obecności. Mleczarz najbardziej ze wszystkiego cenił sobie niedośnione sny. "Cóż ludziom po takich snach" - zwykł był mówić. "Ludziom to do niczego sie nie przyda, a tylko będą wciąż tkwili w zabobonach i gusłach próbując sobie z takich niedośnionych snów przepowiadać przyszłość". Mleczarz Umysłów nie znał przyszłości, jednak znał się na ludziach. Gdyby miał wieść ustabilizowany tryb życia mógłby zostać np. personalnym w dużej firmie doradczej.

Mroczny Jagodziarz miał również dwóch innych braci - bliźniaków: Narowistego Kasztaniarza i Żołędziarza Uczuć. Wzajemnie się dopełniali. Żołędziarz skłaniał ku sobie ludzi. Gdy doszedł do wniosku, że "coś z tego będzie", zaszczepiał w ludziach głębokie uczucie miłości. Czasem jedna popełniał błędy, gdyż nie słuchał rad starszego brata - Mleczarza Umysłów, który przecież dobrze się zanał na ludzkiej psychice. W takich razach Narowisty Kasztaniarz musiał poprawiać jego błędy. Kasztaniarz powodował, że ludzie stawali się sobie obojętni. Cóż. Taka praca. Nie on ją sobie wybrał.